Rekolekcje Wielkopostne 2010 IV Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu
KOMENTARZE UCZESTNIKÓW:
„Wieloletnim zwyczajem, związanym z religijną edukacją w szkołach są rekolekcje wielkopostne. W tym okresie młodzi mają okazję oderwać się od pospolitego szkolnego rymu pracy. Mają okazję w szkole, czy w kościele zastanowić się nad swoją wiarą, ale także nad postępowaniem wobec Kościoła, bliskich ludzi czy wobec siebie samego. […] Uczniom przekazuje się nie tylko nauki związane z religią i wiarą, ale również te związane z moralnością i etyką w życiu człowieka. Ale jak rekolekcje postrzegane są w oczach uczniów? Czy nie jest tak, że z roku na rok ta powszechna forma rekolekcji przestaje dawać satysfakcjonujące rezultaty? Młodzi jedyną pociechę mają z większej ilości wolnego czasu, a w kościele często nie skupiają się na słowach katechety, tylko na osobach, które ich otaczają. W poszukiwaniu alternatywny dla tej formy edukacji chrześcijańskiej, zorganizowano w tym roku w mojej szkole rekolekcje wielkopostne na Lednicy. W miejscu oderwanym od świata, gdzieś na uboczu. […]
Zajęcia z nami prowadzili studenci, ludzie, którzy są w podobnym wieku do nas. Ludzie, którzy jak nikt potrafią zrozumieć pragnienia i pożądania ludzi takich jak my, bo przecież sami całkiem niedawno borykali się z podobnymi problemami, jakie my przeżywamy w tym okresie naszego życia. Studenci, w języku, którym na co dzień operują młodzi ludzie, próbowali zgłębić naszą wiedzę o wierze, sumieniu, Chrystusie i Bogu. […]
Jednak to nie to zrobiło na mnie największe wrażenie. Pod koniec wykładów na forum ogółu zaprezentował nam się Olivier. Wychował się w Londynie bez ojca i bez wiary. Człowiek, który miał w życiu wszystko: kobiety, samochody, pieniądze. Odnalazł szczęście dopiero po osobistym spotkaniu z Jezusem Chrystusem. Odnalazł to, co było najważniejsze dla niego… znalazł sens życia i ojca w osobie Ojca J. Góry. […] Jego historia zmusza do zastanowienia się i odpowiedzi na pytanie: co w życiu tak naprawdę jest ważne?”
Mateusz, 18 lat
„Czasami z wiarą w Boga dzieje się coś takiego, że tłumaczenie sobie świata przez jej pryzmat przestaje wystarczać. Pojawia się coraz więcej pytań, na które nie da się – lub nie chce – znaleźć odpowiedzi. Aż nagle przychodzi, albo raczej – spada skądś nagle i nie chce odejść – jedna myśl, która po prostu jest, a wszystko wokół się zmienia. Jedna myśl: Jego nie ma… I co wtedy – panika? Nie. Tylko jakieś odrętwienie, duchowy bezruch;
Wiara w Boga staje się tylko nadzieją na Jego istnienie. […] Obrzędy religijne to tylko element tradycji, z którą dziwnie byłoby zerwać. Tylko po co to wszystko? Nie ma sensu modlić się na wszelki wypadek…
W tym momencie pojawia się konieczność wyjazdu na rekolekcje – tym razem w roli obserwatora, a nie uczestnika. […] Wyjazd pełen jednak obojętności.
Ale tam coś się zmienia. Miejsce przesiąknięte wiarą… Przestrzeń zapełniająca się regularnie dziesiątkami tysięcy ludzi, modlących się, zgromadzonych przez jednego człowieka dla Jednej Istoty… Słowa człowieka-legendy, który odszedł tak niedawno, a zmienił tak wiele w odwołaniu do tej samej, Jedynej Istoty… Jak to wszystko możliwe?
A potem – pola, las na horyzoncie, pierwszy ciepły wiatr w tym roku i czternaście krzyży. W takim miejscu łatwiej widzieć, słyszeć, myśleć, czuć; takie miejsce ma wielką siłę przekonywania.”
Benia, 18 lat
„Gospodarz – Ojciec Góra posiada jedną, bardzo ważną cechę, której często brakuje u duchownych – emanuje ciepłem i sympatią. Przyjemnie było go słuchać, gdyż nie wygłaszał nam, młodym ludziom surowego kazania pokutnego, a przeprowadził z nami rozmowę, sympatyczną, szczerą i naprawdę bardzo interesującą.”
Jana, 17 lat
„Nie jestem osobą głęboko wierzącą. Nie chodzę do kościoła, a większość poglądów, głoszonych przez katolików nie przemawia do mnie. Ale wierzę w Boga. Dlatego rekolekcje w Lednicy przemówiły do mnie.
Czuje się tam po prostu zwyczajną, przyjacielską atmosferę. Poczułam uderzenie tolerancji, której w ostatnich czasach zaczyna brakować. […]
Pamiętam moment przekazania Znaku Pokoju: tak jak zawsze odczułam zakłopotanie, ponieważ nie wiem – podać komuś rękę, skinąć głową, uśmiechnąć się? „Chwyćmy się za ręce!” – i wszystko jasne. Skoro ludzie Kościoła to wspólnota, niech będą wspólnotą pełną parą. MY wszyscy bądźmy.”
Diana, 16 lat
„Dotychczas uczestniczyłem w kilkunastu rekolekcjach. Jedne wspominam milej, inne gorzej. Ale z całą pewnością mogę powiedzieć, że tegoroczne były jedyne w swoim rodzaju. I nie jest to jakaś celowa wazelina (żeby o. Jan się nie obraził), ale moje autentyczne odczucia. […]
Podczas Drogi Krzyżowej, czy zwiedzania okolicy dało się wczuć unoszącego się w powietrzu ducha młodzieżowej wspólnoty. Jest w tym miejscu coś dziwnego, magicznego, czego nie potrafię nazwać, a co mnie bardzo intryguje. Czułem się tam jakiś wolny, jakby zespolony z naturą. Miejsce jest specyficzne do tego stopnia, że chcę tam wrócić w czerwcu.”
XXX, 17 lat
„Po kilku wykładach nadszedł czas na drogę krzyżową, której nie zapomnę przez długi czas. Obeszliśmy całe lewe skrzydło pola lednickiego, rozważając tajemnice męki Chrystusa. Następnie udaliśmy się na odnowienie sakramentu Chrztu Świętego w jeziorze lednickim. Był to kolejny moment przemiany duchowej. Tym razem nie odczuwałem jej tylko ja, udzieliła się wszystkim uczniom i nauczycielom, przybyłym na rekolekcje. Było to coś niesamowitego. Przepełniała mnie jakaś niewypowiedziana radość, kiedy po ponownych chrzcinach przechodziłem na czele procesji z krzyżem przez Rybę. Wszyscy tamtego dnia wybraliśmy w naszych życiach CHRYSTUSA i wydaje mi się, że to właśnie było najpiękniejsze i najważniejsze tego dnia.”
Kacper, 18 lat
„Zastanawiam się, dlaczego rekolekcje 2010 zapadną mi na długo w pamięci. Wiąże się to zapewne z faktem, że dominowała naturalność przekazu, prostota i skromność. Ojciec Góra pokazał uczniom, że można cieszyć się z powodu wyznawanej religii, miłości do Boga. A studenci, pomocnicy ojca, utwierdzili mnie dodatkowo w tym przekonaniu – opowiadali tak ciekawie, ponieważ przytaczali przykłady z własnego życia, opowieści sprawiały wrażenie autentycznych, a nie wyimaginowanych. Do tego wszystkiego – atmosfera radości i spokoju, która udzieliła się uczestnikom spotkania. Pokazano nam, że wspólnota to piękne słowo, ale także sposób na życie. Wartości, które nam przekazano to miłość, braterstwo, szukanie radości w życiu z Bogiem oraz prawda. Należy pamiętać, że czas rekolekcji, to czas zastanowienia i w tym wypadku mogliśmy tego dostąpić.
Religia nie musi być przymusem i męczącym obowiązkiem, a Kościół nie musi być olbrzymią świątynią pełną drogocennych dzieł sztuki sakralnej. Wystarczy tylko chcieć coś zmienić.”
Kasia, 19 lat
„Dziękuję wszystkim studentom za piękne świadectwa wiary i za obecność z nami!”
Magda, 17 lat
„Każdy z nas zastanawiał się pewnie choć raz w życiu: po co to wszystko? Modlimy się, chodzimy do kościoła, obchodzimy święta, a w życiu nie postępujemy tak, jak nauczał ludzi Jezus… […]
Podczas drugiego dnia rekolekcji, może nie tyle podczas wykładów, ile podczas drogi krzyżowej, odnowienia sakramentu chrztu, przejścia przez Bramę Trzeciego Tysiąclecia, poczułam, że nie wszystko musi być poparte niezbitymi dowodami. Ważne jest tylko to, aby potrafić zaufać tym, którzy tworzą wielkie rzeczy, ludziom takim jak Jan Paweł II czy Ojciec Jan Góra. Jeśli jednak ktoś potrzebuje dowodów na istnienie Boga, to najlepszym z nich są właśnie coroczne spotkania młodych na Lednicy. Jedno miejsce, dziesiątki tysięcy ludzi z całego kraju i miliony modlitw, słanych do jednej Osoby… Czy to nie jest cud?”
Asia, 18 lat
„Na którejś lekcji polskiego w lutym usłyszałam: W tym roku dostaliśmy zaproszenie od ojca Góry, jedziemy na rekolekcje do Lednicy. Pomyślałam wtedy: fajnie, szykuje się coś nowego, jakaś odskocznia od zwykłego biegu dnia. Nie wiedziałam jednak wówczas, że tą odskocznią można odbić się do nieba. […]
Wcześniej Leszek zaprosił nas do kaplicy. Kaplicy innej niż wszystkie, w których byłam dotychczas. Znaleźliśmy się w miejscu z ogromnymi oknami, przed nami rozciągały się lednickie pola, z górującą nad nimi Rybą. Jednak największe wrażenie robił ogrom błękitu nad nami. Świetnie tu, prawda? – zagaił Leszek. Moja koleżanka mówi, że kiedy tu się modli, to czuje jakby była w niebie, bo ¾ tego, co widać przez okna, to sklepienie niebieskie.”
XXX, lat 18
„Najbardziej poruszyła mnie opowieść pana, który żyje w Anglii. Zadał nam pytanie, na które w sumie sam odpowiedział: Czy w Anglii jest lepiej niż w Polsce? Prosto z mostu powiedział, że lepiej… jednakże tylko wtedy, gdy nie ma się rodziny, nie wierzy się w Boga, pragnie się pieniędzy, ma się fałszywych przyjaciół – tam życie jest prostsze, ale pozbawione sensu, nie ma uczuć, wiary… Wzruszyła mnie jego historia, gdyż przyznał nam się, że gonił za karierą, zarabiał krocie, miał wszystko, co chciał, jednakże czuł jakąś pustkę. Dopiero, gdy wrócił do Polski zrozumiał, że brak mu Boga. Ja sama wyciągnęłam z tego wnioski, że pieniądze przez jakiś czas zaspokajają nasze potrzeby, ale ile można mieć samochodów, domów, kochanków?”
Ania, 18 lat
„Ogromną zaletą rekolekcji na Lednicy jest wiek prowadzących wykłady i zajęcia. Bo kto lepiej zrozumie młodzież i jej rozterki niż rówieśnicy? Zazwyczaj bowiem prowadzący rekolekcje – księża, zakonnicy, katecheci są sporo starsi od nas i choć starają się podzielić z nami swoimi doświadczeniami życiowymi i mądrością, to nie zawsze potrafią do nas dotrzeć. Bo czy ktoś starszy od nas o kilka dekad może zrozumieć nasze wątpliwości?”
Magda, 18 lat
„Wiele emocji wywołał również wykład. […] Dziewczyny usłyszały, jak niesamowitą istotą jest kobieta, która tak bardzo różni się od mężczyzny. Współczesne dziewczęta próbują w pewnym sensie upodobnić się do chłopców – strojem, zachowaniem. A przecież właśnie to odmienność czyni je interesującymi. Studentki tłumaczyły nam, czym jest kobiecość i dlaczego czasami mężczyznom tak trudno jest nas zrozumieć. Starały się opowiedzieć, w jaki sposób budować relacje z mężczyznami, aby dobrze się porozumieć. […]
Tegoroczne rekolekcje spędziliśmy zupełnie inaczej, niż było to do tej pory. Był to nie tylko dzień wolny od szkoły, ale również okazja do zastanowienia się nad swoim życiem i tym, komu powinniśmy je zawierzyć.”
Agata, 18 lat




















